CITI

Nie tylko Allegro – jak polski e-Commerce rozwija się zagranicą

Udostępnij Tweetnij Wykop
CITI
Chociaż dzisiaj nie jesteśmy nawet średniakiem międzynarodowego handlu elektronicznego, to polscy przedsiębiorcy segmentu e-Commerce mają spore ambicje. Prawie 40 procent rozważa ekspansję - to trzecie miejsce w UE. Łatwiej jednak rozważać niż działać. Początkujący eksporterzy nie zdają sobie często sprawy z problemów, jakie ich czekają. Kompetentne doradztwo i konkretne wsparcie jest tym, czego warto poszukać już na etapie planowania ekspansji zagranicznej.

- Dla mnie sprawa jest oczywista. Jeden mebel sprzedany w Niemczech daje tyle co dwa meble sprzedane w Polsce - mówi Paweł Papadopoulos, który od roku handluje za naszą zachodnią granicą.

Papdopolous śmieje się, że jego pochodzenie (ojciec jest Grekiem) sprawia, że nie ma wyjścia i będzie musiał zacząć biznes także w Grecji. - Na razie jednak trzymam się rynku niemieckiego, bo to po prostu bliżej, a w mojej branży koszty i trudności w transporcie to najważniejsza sprawa - wyjaśnia.

Papdopolous mieszka w Kępnie, sercu polskiego zagłębia meblowego. W branży działa dopiero od roku. W Niemczech jego sklep gutemoebel24.de jest jednym z wielu, w których można kupić polskie meble. Dopiero zaczyna ale już widzi, że biznes ma potencjał, mimo ogromnej konkurencji - także tej z Polski.

- Działają tam też prawdziwi giganci, jak choćby mirjan24 - polski sklep, są też oczywiście firmy niemieckie. Ale wraz jest miejsce dla takich firm jak moja, bo rynek jest bardzo duży i nawet ci giganci nie są w stanie trafić do wszystkich klientów - mówi Papdopolous.

Polska na rozbiegu

Branża meblarska to modelowy przykład wyjścia na rynki zagraniczne przez internet. Polska jest czwartym największym eksporterem mebli na świecie po Chinach, Niemczech i Włoszech. Handel internetowy ma w tym swój ogromny udział. Poza meblami Polacy przez internet sprzedają zagranicę m.in. odzież i obuwie, elektronikę i kosmetyki. Ale polski e-Commerce to także usługi.

- Są to również biznesy subskrypcyjne, gdzie oferujemy jakąś usługę, za którą pobierane są należności od klientów raz w miesiącu. Kolejną grupą są firmy technologiczne, które obsługują klientów w różnych krajach zdalnie z Polski, chociażby analizując dane, czy oferujące usługi konsultacyjne na danym rynku poprzez swoich specjalistów - mówi Piotr Tymiński, Citi Commercial Bank EMEA Digital Head. Citi Handlowy pomaga przedsiębiorcom wejść na zagraniczne rynki, oferując m.in. możliwość prowadzenia wielowalutowego sklepu za pośrednictwem banku w 100 krajach w których Citi jest obecny.

Polski rynek e-Commerce jest już teraz wart około 7,5 mld euro. Około 12 procent wszystkich polskich firm zajmujących się handlem - działa też (lub tylko) w internecie. Na ekspansję zagraniczną na razie decydują się tylko niektórzy. Bardziej znane marki, które wyszły poza Polskę to Reserved, Mr Gugu & Miss Go, Answear.com, Top Secret, Eve Sleep. Specyficznym przykładem jest Allegro, które samo zarabia na obcych rynkach i pozwala na zarabianie tam innym, drobnym polskim sprzedawcom.

Internet aktywnie wykorzystuje do rozwoju w segmencie B2B firma Inter Cars SA, leader dystrybucji części z Polski. To pierwszy w kraju, piąty w Europie oraz dziesiąty w skali światowej dystrybutor części samochodowych. Jeśli zaś chodzi o segment B2C na czoło wybija się Grupa Oponeo.pl - internetowy dystrybutor opon i felg, którego początki istnienia sięgają roku 1999. Od wielu lat utrzymuje pozycję lidera na rynku internetowej sprzedaży opon w Polsce. W 2009 roku firma uruchomiła swoje pierwsze zagraniczne e-sklepy. Obecnie Spółka posiada 13 serwisów internetowych dla klientów zagranicznych.

- Zakupy Cross border e-Commerce w Polsce stanowią ok. 10 proc. e-Commerce, podczas gdy średnia europejska wynosi 30 proc. - mówi Justyna Skorupska, Wiceprzewodnicząca Rady Izby Gospodarki Elektronicznej. Polscy przedsiębiorcy mają więc ogromne szanse rozwoju na zagranicznych rynkach. - Analitycy przewidują, że rynek cross border będzie się rozwijać do 2020 roku w tempie 27 procent rok do roku - dodaje Skorupska.

Na razie jednak Polski sektor CBEC (Cross border e-Commerce) jest wciąż na początku swojej drogi. Według raportu “Cross border w e-Commerce. Szanse czy zagrożenie?” (przygotowanego przez Pocztę Polską pod partonatem Izbą Gospodaki Elektronicznej) wśród 23 tysięcy sklepów internetowych, działających w Polsce tylko 7 procent osiąga jakiekolwiek przychody ze sprzedaży zagranicznej. Ale nawet dla tych 7 procent te przychody to tylko dodatek. Eurostat wylicza, że 80 procent takich firm nie osiąga z zagranicy więcej niż 25 procent swojego przychodu.

Jak to wygląda na tle pozostałych krajów UE? Według Eurobarometru w całej Unii już prawie 15 procent przedsiębiorców z sektora e-Commerce działa również poza granicami swojego kraju. Na szczycie listy państw, które najwięcej sprzedają przez internet zagranicę widzimy Irlandię (13 proc.) zaraz za nią Austrię i Litwę (po 12 proc.). Na drugim biegunie mamy Rumunię (2 proc.) i Bułgarię (3 proc.). Polskie 7 procent plasuje więc nas gdzieś w środku stawki.

Ambitne plany polskich firm

- Kiedy zacząłem planować własny biznes rozejrzałem się dookoła i zobaczyłem, że firmy handlujące meblami przez internet rosną jak grzyby po deszczu – wspomina Paweł Papadopoulos. – Dlatego zdecydowałem się na sprzedaż zagranicą. Brat mieszka w Niemczech i zna język, to stwierdziłem, że zrobię to w Niemczech.

Takich firm, które od początku nastawiają się na handel internetowy z zagranicą jest jednak niewiele. W większości przedsiębiorcy zaczynają od ryku lokalnego, dopiero po jakimś czasie decydując się na ekspansję.

W ujęciu europejskim najodważniejsi pod względem wychodzenia poza własny kraj są duzi gracze oraz ci, którzy działają dopiero od niedawna. 80 procent firm zatrudniających ponad 250 pracowników przygotowuje się lub już jest gotowe handlować z zagranicą. Podobny odsetek chętnych jest wśród sprzedawców, dla których pracuje między 11 a 100 osób. Z drugiej strony - aż 1/3 małych i średnich przedsiębiorstw nie jest w ogóle zainteresowana taką ekspansją.

Swoją szansę na handel poza granicami macierzystego kraju widzą też najmłodsze firmy - spośród tych, które powstały po 1 stycznia 2014 roku 46 procent planuje sprzedaż transgraniczną.

Jeśli już mowa o planach, to chociaż obecnie nie jesteśmy nawet średniakiem międzynarodowego handlu elektronicznego, to polscy przedsiębiorcy segmentu e-Commerce mają spore ambicje w tym względzie. 38 procent z nich rozważa ekspansję - to trzecie miejsce w UE, zaraz za Słowenią i Łotwą. Wciąż jednak pozostaje podobnej wielkości grupa firm (39 procent), które w ogóle nie planują żadnych działań zagranicą.

Polskie firmy najczęściej biorą na cel kraje Unii Europejskiej. Poza nią na liście najpopularniejszych są Stany Zjednoczone, Kanada oraz Szwajcaria, Norwegia i Islandia. Jednym z argumentów za wyborem takiego a nie innego kraju jest też wielkość polskich społeczności tam zamieszkujących. Są przedsiębiorcy, który handlują co prawda z zagranicą, ale ich klientami są głównie polscy emigranci. Natomiast ci, którzy decydują się na szukanie klientów pochodzących z danego kraju - próbują szans głównie w Niemczech i Wielkiej Brytanii.

Jak się nie zgubić

Jeśli przedsiębiorca oferuje towar fizyczny, a nie elektroniczny, to najbardziej odstręcza go od handlu z zagranicą koszt transportu. Według cytowanego już raportu "Cross border w eCommerce (...)" aż 33 procent ankietowanych ocenia go jako dużą barierę. Ale ci bardziej doświadczeni mówią - transport jest ważny, ale są rzeczy, które mogą okazać się bardziej kosztowne.

- Otrzymaliśmy pozew z niemieckiej kancelarii prawnej dotyczący niedostosowania treści na stronie do niemieckiego prawa - wspomina Wojciech Niemiec, który od kilku lat prowadzi w Polsce i w Niemczech sklepy internetowe (Twoja-sztuka.pl, Tatanco.com, Ihre-kunst.de). - Zlekceważyłem przepisy niemieckiego prawa handlowego w obszarze działania sklepów internetowych. W Polsce nie przywiązuje się do tego większej uwagi. Nie byliśmy jeszcze na tym etapie świadomi, jak poważnie podchodzi się do tych regulacji za granicą, nawet pomimo tego, że pracowałem wiele lat w tym kraju. Musieliśmy zapłacić karę, a następnie przystosować stronę do wymogów tego rynku. Nie było to przyjemne, zwłaszcza, że sytuacja miała miejsce na etapie wejścia na rynek.

- Nie ma banku innego niż Citi, ktory może dostarczyć taki sam serwis niezależnie od rynku wraz z kompleksowym zestawem informacji o specyfice danego rynku. W bezpośredniej ofercie mamy ponad 40 krajow, ktore obsługujemy. Nawet jeżeli przedsiębiorca wchodzi na rynek, na ktorym nie jesteśmy obecni, nasze rozwiązania technologiczne pozwalają na obsługę rachunkow innych banków na platformie bankowości transakcyjnej Citi - tłumaczy Tymiński.

Takie zaangażowanie globalnego banku potwierdza głoszoną przez analityków tezę, że czeka nas bardzo dynamiczny rozwój segmentu CBEC. Przytaczane już 38 procent polskich przedsiębiorców, którzy rozważają rozszerzenie działalności na zagranicę, ma dzięki temu większą szansę na to, że działania przez nich podjęte zakończą się sukcesem

Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.